Witajcie!!
Czy Wam też tak czas ucieka, nie wiadomo kiedy?
Jeszcze nie dawno mieliśmy święta i Nowy Rok a tu już marzec. Jedyną dobrą stroną tak uciekającego czasu jest to że bliżej do wiosny :) do jej słoneczka, cieplejszych i dłuższych dni. Nie wiem co się dzieje u mnie z czasem ale mam jego notoryczny brak. Pomysłów do realizacji tyle ale nie ma na nie wolnej chwili. Bo jak się jest w pracy cały dzień i wraca się późno w nocy to tylko wypada się umyć i spać. W wolne dni trzeba ogarnąć trochę dom, ugotować obiad i nadchodzi godzina odbioru syna ze żłobka, a jak on już jest w domu to żadne inne zajęcie nie wchodzi w grę.
Niestety praca w weekendy ma dobre i złe strony, z przewagą tych drugich. Dobrą stroną jest to że jak mam coś do załatwienia w tygodniu nie muszę brać wolnego. Ale wolałabym spędzić sobotę czy niedzielę w domu z synem i mężem, zwłaszcza że mąż jest w domu tylko na weekendy.
Ostatnio często mi się zdarza usypiając synka zasnąć z nim, nawet nie wiem kiedy przymyka mi się oko. Człowiek jest po prostu przemęczony, oprócz długich dniówek dochodzi jeszcze dojazd do pracy na co tracę średnio ponad godzinę. Chociaż teraz i tak jest lepiej bo dojeżdżam samochodem a wcześniej jeździłam pociągiem. Komunikacja pociągiem miała tą dobrą stronę że te 25 minut jazdy mogłam poświęcić na czytanie książek, które lubię czytać a teraz niestety nie mam na nie czasu. Szczerze powiedziawszy wolę iść spać i wypocząć niż poczytać, zwłaszcza że kolejnego dnia muszę wstać o 6:45 żeby zebrać siebie do pracy a syna do żłobka.
Dzisiaj zaczęłam tygodniowy urlop - muszę wybrać zaległy, ale też trzeba odpocząć od klientów i ich problemów. Jak narazie jedyną rzeczą jaką zrobiłam to prasowanie, które już na mnie trochę czekało a że akurat tej czynności nie lubię to odkładam w nieskończoność. Ale kiedyś trzeba to zrobić. Zrobiłam też coś dla siebie czyli odwiedziłam koleżankę no przecież mnie też należy się chwila relaksu zwłaszcza że syn dobrze się bawi w żłobku.
Oby reszta urlopu była bardziej owocna w pracę, na pewno muszę skończyć bratu etykietki na butelki alkoholu na wesele, bo ono już za 6 tygodni. A ja zrobiłam jak na razie 40 z 300 sztuk. A tu jeszcze winietki na stół i moja planowana niespodzianka dla nich. Trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty. Liczę jeszcze że umyje w tym tygodniu okna, tylko ta pogoda oby była ładna, bo jak zimno i nijako to nawet na dwór się nie chce wychodzić.
Żegnam Was truskawkowym widokiem
Ania
PS. truskawki tylko ładnie pachniały i wyglądały bo w smaku były niespecjalne, nie ma to jak nasze Polskie słodkie, czerwone truskaweczki.