czwartek, 12 lutego 2015

święto pączka

Witajcie

Ile pączków dzisiaj zjedliście?
Bo ja jednego dużego:

 
i kilka mniejszych


Będą w ciąży poranne mdłości zwalczałam właśnie pączkami, nie wiem czemu ale bardzo mi w tedy pomagały. Nie jadam ich za często ale najbardziej lubię te z bitą śmietaną i budyniem. A Wy jakie lubicie?


Nadal zapraszam wiosnę do domu, półeczka ma coraz więcej wiosennych akcentów. 



Poprzednio obiecałam Wam że pokażę co kupiłam w stolicy. Na szczęście nie wydałam wiele pieniędzy z czego bardzo się cieszę. Kupiłam sobie szklany pojemnik w którym można prezentować małe dekoracje :), sznurki do wiązania, dwie gałki do mebli z motywem wąsów, ten sam motyw mają pinezki do tablicy korkowej. Kupiłam też tasiemki na drewnianych szpulkach, może zabrzmi to dziwnie ale kupiłam je właśnie ze względu na szpulki, tasiemki to tylko dodatek który na pewno wykorzystam. No i nie mogłam przyjechać z pustymi rękami dla mojego synka kupiłam drewniane puzzle. 


Czas iść spać 
kolorowych snów
Ania

sobota, 7 lutego 2015

no i wróciłam

Witajcie

Już wróciłam :) ale te dwa dni szybko zleciały. Warszawa przywitała mnie takim widokiem:


Zajechałam na miejsce przed 21 zanim dojechałam do hotelu była 22. Wypadało tylko umyć się i spać. Następnego dnia do 17 byłam na szkoleniu a potem wyskoczyłam na miasto. Na którymś blogu widziałam informacje o sklepie TIGER więc postanowiłam go odwiedzić. Co kupiłam pokażę następnym razem. Znów widziałam miasto tylko wieczorem.


W piątek szkolenie skończyło się wcześniej a że miałam wykupiony bilet powrotny dopiero na 19 więc żeby umilić sobie czas oczekiwania wyszłam na miasto ale już nie na zakupy tylko na zwiedzanie. Zaczęłam od panoramy miasta na tarasie widokowym na Pałacu Nauki i Kultury. Nie powiem widok super ale zimno szybko mnie z niego przegoniło :) 


Następnie udałam się ulicami Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście na Stare Miasto. 


"Odwiedziłam" Prezydenta :)


Plac Zamkowy z Zamkiem Królewskim




No i Stary Rynek. 


Miałam na to tylko 2 godziny więc bardzo szybko chodziłam, co czuje do dzisiaj gdyż bolą mnie nogi. Dawno tak dużo i tak szybko nie chodziłam. Ale chyba nie mogłabym mieszkać w tak dużym mieście. Pomimo tego że jest dużo atrakcji ale jest też bardzo dużo ludzi i samochodów. Tak to jest jak człowiek jest przyzwyczajony do ciszy i spokoju :)
Jeśli chodzi o moich chłopaków świetnie dali sobie radę więc nie potrzebnie się martwiłam. Chyba trzeba częściej wyjeżdżać żeby dać im się wykazać.

Pozdrawiam Was
Ania

środa, 4 lutego 2015

Znów kartkowo...

Witajcie

Wspominałam Wam w którymś poście że robię papierową oprawę wesela mojego brata, dzisiaj pokażę jakie zaproszenia zrobiłam. Rodzina i znajomi już je otrzymali więc nie są tajemnicą:). Narzeczona brata wymyśliła sobie kolorystykę wszystkich dodatków (łącznie z dekoracją sali) w odcieniach bordo-ecru i takie też są zaproszenia. Miały być proste, myślę że sprostałam zadaniu. W sumie zrobiłam ich 55 szt plus koperty, nie poszłam na łatwiznę i koperty zrobiłam sama gdyż kupić taki sam odcień bordo jest bardzo trudno. 




Dodatkowo pokażę Wam kartkę na chrzest jaką zrobiłam jakiś czas temu, nie było okazji wcześniej. Coś mam ostatnio z tym kolorem brązowym dużo styczności w kartkach, bardzo mi się podobają takie wykończenia. 



Dzisiaj króciutko piszę, gdyż czas goni trzeba ugotować obiad, spakować się i jadę na szkolenie do stolicy. Nie będzie mnie w domu dwa dni, w tym dwie noce. Pierwszy raz od kiedy mam syna nie będę nocować w domu. Syn zostaje w domu z tatą i dziadkami, w dzień nie jest trudno bo już nie raz zostawał z tatą i super się bawili. Boję się o noce bo do tej pory mama była zawsze, późno wracała z pracy ale jednak była a dziś i jutro mnie nie ma. Mam nadzieję że chłopaki dadzą radę:)

a teraz czas na pakowanie i gotowanie i wyjazd :)

pozdrawiam Was
Ania