środa, 25 maja 2016

Zmiany

Witajcie

Urodziny za nami teraz czas na zmiany :) 

Zmiany dotyczą mnie i tego co jem i tego jak wyglądam. Niestety pozostałości po ciąży czyli waga i słaba kondycja coraz bardziej mi przeszkadzają. Wpływa to na moje samopoczucie i jest ono coraz gorsze, a do tego zbyt szybko się męczę. Czas to zmienić:)

Pomału zaczynam jeść coś innego, dzisiaj na śniadanie zrobiłam sobie omleta z dodatkiem płatków owsianych do tego łyżka jogurtu naturalnego i owoce. I bardzo mi posmakowało takie śniadanko więc pewnie będzie częściej królowało na talerzu



pozdrawiam
Ania

niedziela, 22 maja 2016

Mój trzy latek

Witajcie

Wczoraj mój starszy syn skończył trzy lata. Ledwo wstał rano i pytał kiedy przyjadą goście. Było to takie spotkanie w rodzinny gronie. Odbyło się na dworze, korzystaliśmy z pięknej pogody i dla dzieci lepiej bo się mogły wyszaleć na trampolinie a my mieliśmy na nich oko. 

Motywem przewodnim była bajka "Pingwiny z Madagaskaru". Mój syn uwielbia Kowalskiego, ma taką przytulankę i chodzi z nią codziennie do żłobka (raz zapomnieliśmy go wziąć i zrobił mi awanturę). Ale wracając do urodzin, będą kiedyś w Ikei kupiłam kawałek materiału w paski czarno-białe i teraz okazał się bardzo przydatny zrobiłam z niego tło do girlandy i obrus na stół ze słodkościami. 



Zrobiłam sok kubuś, kruche ciasteczka w kształcie pingwina, muffinki monte z tego przepisu ale nie robiłam kremów. 



Chciałam zrobić jeszcze bezę z kremem z bitej śmietany i serka mascarpone ale niestety krem mi wyszedł zbyt rzadki, więc zrobiłam pucharki z owocami, polanymi kremem i posypanymi pokruszoną bezą. Wyszedł deser podobny ale w innej kolejności. 




Były też chrupki, ciasteczka w czekoladzie, słomka ptysiowa i krakersy. Po przejściu mojego syna przez stół ze słodkościami wyglądał on tak: 


Był oczywiście i tort, najbardziej kolorystycznie pasował mi tort szwarcdzwalski (korzystałam z tego przepisu). Do jego dekoracji wykorzystałam opłatek z motywem z bajki ale nałożyłam go za późno na torta i niestety nie dało się go pokroić. Został zjedzony w całości przez dzieci. 


Do jedzenia zrobiliśmy potrawy z grilla, był boczek i karczek, warzywa oraz szaszłyki z kurczaka z cukinią i karczek z boczkiem i suszoną śliwką. 


Pojedliśmy, dzieci poszalały. Kacper był tak zajęty zabawą i szaleństwem na dworze że prezenty oglądał do późnej nocy. A po imprezie wyrosły nam w ogrodzie takie kwiaty:


Posprzątane, dzieci zadowolone ale cieszę się że następna taka impreza za 5 miesięcy. W tym miesiącu już za dużo spotkań na taką skalę. 

miłego tygodnia
Ania

środa, 18 maja 2016

Wypad na rowerze

Witajcie

Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem:)

To za co wiosnę lubię najbardziej  to:




konwalie i bez :) 



Do dziś pamiętam jak będąc dzieckiem czekałam na konwalie aby narwać ich na dzień mamy. To był jedyny sprawdzony i trafiony prezent. W czasach mojego dzieciństwa nie było tylu możliwości co teraz, trzeba było się też śpieszyć bo nie tylko ja polowałam na te konwalie. 

W tym roku po raz trzeci będę obchodzić dzień mamy ale tym razem podwójnie:)

Ale wracając do tytułu posta :) w sobotę mój mąż kupił mi rower. Nie miałam dużych wymagań miał być rowerem miejskim, miętowym :) i z koszykiem wiklinowym. Nie muszę mieć roweru z górnej półki ważne żeby miał dwa kółka i spełniał wcześniejsze warunki. Wypróbowałam go dopiero w poniedziałek bo pogoda na to pozwoliła. 



Wybrałam się na przejażdżkę przy okazji mając plan na uzbieranie mlecza. Trochę za późno się wzięłam bo mlecz już zaczyna przekwitać ale na działce gdzie jest nasz nowy dom było go dość sporo. 
Wsiadłam na rower pierwszy raz od 4 lat :) a to pierwsza ciąża, potem opieka nad starszym synem, potem kolejna ciąża i tak lata leciały. Ale teraz jak tylko będę mieć możliwość to będę jeździć, gdyż mam za mało ruchu i pozostało mi to i owo po drugiej ciąży. A że mam jeszcze fotelik dla dziecka to mogę jeździć z synem. 





Udało mi się uzbierać ok 600 kwiatków, mogłam zrobić miód z trzech porcji. Przyda się na jesienne i zimowe chorowania dzieci (oby jak najmniej). Z tej porcji wyszło mi 10 słoiczków. Zamiast miodu wyszedł mi niestety syrop ale też się przyda. Nie wiem jaka przyczyna była że mi nie zgęstniał ale ważne że zrobiłam go sama. Robi się go dość szybko, podam przepis z którego korzystałam 

200 kwiatów i pół litra wody zagotowujemy i gotujemy ok 10 minut. Zostawiamy na 16 godzin. Po tym czasie odcedzamy, kwiatki wyciskamy. Wsypujemy pół kilograma cukru, dodajemy 2 łyżeczki soku z cytryny i gotujemy na wolnym ogniu do kleistości, ok 1,5 do 2 godzin. Przelewamy gotujące do wyparzonych słoików.

I teraz nie wiem jaka była u mnie przyczyna że nie zgęstniało albo gotowałam na za dużym ogniu albo za krótko. Ale zamiast miodu mam syrop :)



Miłego dnia Wam życzę
Ania

niedziela, 15 maja 2016

Wiosna w ogrodzie

Witajcie

Na przekór dzisiejszej pogodzie wrzucam kilka zdjęć ogrodu mojej mamy. Wiatr wieje że głowę chce urwać, chociaż wolę wiatr niż deszcz. Wiem deszcz potrzebny żeby wszystko rosło ale najlepiej jakby padało w nocy. Ogarnia mnie nie moc, nic mi się nie chce robić, planowałam zacząć tworzyć album na zdjęcia dla młodszego syna z pierwszego roku życia ale jakoś wena mi odeszła i nie chce wrócić. Może w tygodniu wróci :) oby bo syn ma już 6 miesięcy i jak tak dalej pójdzie to mi braknie czasu na zrobienie albumu. 

A teraz zapraszam na mały spacerek :)




















Miłego tygodnia
Ania

środa, 4 maja 2016

Szybka słodka przekąska

Witajcie

Dziękuję Wam za miłe słowa pod poprzednim postem, starałam się żeby "oprawa" chrztu była nie tylko smaczna ale i ładna. Synek dziękuje za życzenia :)


Agness z bloga Klimaty Agness zapytała mnie o przepis na piankę z mleka skondensowanego. Ten przepis wzięłam z książki która była dodatkiem do Thermomixa i tam nazwana została "mleczną pianką". Ale można ją zrobić za pomocą zwykłego miksera. 


Co potrzeba na taką piankę, tylko trzy składniki:

500 ml mleka skondensowanego niesłodzonego
500 ml wody
2 galaretki owocowe (mogą być dwa różne smaki)

Galaretki rozpuszczamy w wodzie, jeżeli użyjemy dwóch różnych smaków to rozpuszczamy każdą w 250 ml gorącej wody. Używając dwóch kolorów trzeba drugą galaretkę rozpuścić trochę później. Mleko musi być mocno schłodzone inaczej się nie ubije. Wlać do pojemnika, miksować mikserem do uzyskania piany. Jeżeli będziemy mieć dwie galaretki wtedy osobno ubijamy po 250 ml mleka. Jak już mamy pianę z mleka dolewamy tężejącą galaretkę i nadal ubijamy. Można dodać np. malin lekko rozdrobnionych i wymieszać. Gotową piankę można wylać do pucharków, ja włożyłam do pustych słoiczków po jogurcie z biedronki (zależało mi na większej ilości ale małych porcjach). Można też wyłożyć małą blaszkę (np 24x24 cm) lub tortownicę biszkoptami i na to wylać piankę. Schłodzić w lodówce. Jeżeli użyliśmy galaretki w jednym smaku robimy od razu całość, jeżeli użyliśmy dwóch to wlewamy drugą warstwę na już schłodzoną pierwszą. 


Mam nadzieję że zrozumiale napisałam jak się robi tą szybką słodką przekąskę. Najwięcej czasu potrzeba na schłodzenie. Mam nadzieję że skorzystacie z przepisu. 

pozdrawiam
Ania

poniedziałek, 2 maja 2016

Chrzciny

Witajcie 


Wczoraj mieliśmy chrzest mojego młodszego synka. Po uroczystości w kościele zaprosiliśmy gości do domu. Zdjęcia robiłam przed przyjściem gości, gdy dom był już pełen nie było na to czasu. 



Prawie wszystkie jedzenie było zrobione przeze mnie lub moją mamę. Jedynie mięso do obiadu zamówiliśmy u znajomego kucharza. Przy okazji chrztu miałam możliwość wykorzystania swoich szklanych pater na słodkim stole. 


Ze słodkości podałam tiramisu w pucharkach, piankę z mleka skondensowanego w słoiczkach, babeczki, lody oraz ciasta:
miodownik
pijak
sernik
składaniec
tort.  


Na powyższym zdjęciu widać paterę (mam dwie takie same) które kupiłam przed świętami Wielkanocnymi właśnie z myślą o chrzcie. 



Na obiad był rosół, ziemniaki lub kluski śląskie, dewolaje, roladki wołowe i kotlety schabowe oraz surówki. Drugim ciepłym daniem był strogonow ugotowany przez teściową. 



Z dań na zimno były:
sałatka gyrosowa, krabowa i z selera
upieczone wędliny schab w mleku oraz ze śliwką, boczek, pieczona kaczka i pałeczki z kurczaka nadziewane pieczarkami
zimne nóżki
deska serów
pomidor z mozzarellą
roladki z tortilli z sałatką jarzynową, z serkiem kanapkowym z papryką konserwową. 


Goście zadowoleni siedzieli do wieczora, straszy syn wyszalał się z kuzynem. Młodszy pomimo dużej liczby gości nie był bardzo marudny. W sumie ze względu na niego robiłam chrzciny w domu bo jednak spanie w swoim łóżeczku jest bardzo wygodne a że syn do tej pory spał tylko w nim to też nie było z nim problemu. 

 

Ale już po imprezie teraz jeszcze tylko urodziny starszego za 3 tygodnie i do października spokój z imprezami. 

Pozdrawiam
Ania