wtorek, 16 czerwca 2015

Owocowo i nie tylko

Witajcie

Właśnie nastał czas który lubię najbardziej :)
od dłuższego czasu są już truskawki, te nasze co to mają smak i zapach truskawki ale pojawiać się zaczęły czereśnie :) które uwielbiam. Można jeść je garściami i nigdy się nie znudzą.



Mój synek niestety nie polubił się z truskawkami dlatego zaopatrzyłam się jeszcze w winogron który lubi. Tak teraz patrzę na te zdjęcia i bardzo czerwono się na nich zrobiło. Bo oprócz truskawek i czereśni to winogron i nawet jabłka są czerwone. Truskawki i jabłka przemycam dziecku w kompocie bo chociaż w takiej postaci coś z nich skorzysta. Chociaż lepiej że pije kompot niż gotowe soki. 


Jak się pojawią maliny to w tym roku muszę zrobić dużo soku malinowego na zimę. Do herbatki z miodem i sokiem malinowym będzie jak znalazł, ale też dlatego że syn bardzo lubi sok z malin. 


Przy okazji dzisiejszego postu pokażę Wam jak odnowiłam stołek, który mój mąż znalazł u swojej mamy. Tak wyglądał przed:


A tak wygląda teraz: 


Stołek był bardzo brudny ale w bardzo dobrym stanie, oprócz siedziska które trzeba było w całości wymienić bo nie nadawało się już do niczego. W pierwszej wersji miałam go pomalować na biało ale mój mąż się nie zgodził (w końcu to on go przyniósł) więc tylko został wyczyszczony, posklejany na łączeniach przy siedzisku gdyż z biegiem czasu porobiły się przerwy i pomalowany dwa razy lakierem bezbarwnym. Na siedzisku położyłam nową gąbkę którą pokryłam materiałem z IKEI. Bardzo podobają mi się te paseczki. Muszę jeszcze uszyć poduszkę do kompletu żeby wygodniej się siedziało. Stołek stoi przy biurku tzw craftowym, przy którym dłubię w papierkach i szyję na maszynie.
  

Na zdjęciu załapał się jeszcze stary aparat który ostatnio upolowałam do swojej kolekcji. Może kiedyś ją pokaże ale to jak będę mieć trochę więcej czasu. A to może już nie długo nastąpić gdyż mój synek będzie miał rodzeństwo, jeśli wszystko dobrze się ułoży. Obecnie jeszcze pracuję ale z dnia na dzień jest mi coraz trudniej, po 8 godzinach pracy pobolewa mnie brzuch a tu dopiero połowa ciąży za mną. Męczą mnie dojazdy, dobrze że jeżdżę samochodem to nie muszę biegać na pociąg. Niestety nie mogę dźwigać ciężkich rzeczy więc zakupy też nie są prostą sprawą. No to idę gotować obiad dla rodzinki i trochę odpocząć, bo jutro do pracy. 

pozdrawiam
Ania

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Mam już 2-latka w domu

Witajcie

W ostatnią sobotę obchodziliśmy urodzinki mojego synka. Aż trudno uwierzyć że ma już 2 latka. A jeszcze nie dawno był taki:


Kacperek urodził się 21 maja ale ze względu na moich rodziców, którzy byli w tym czasie w sanatorium urodzinki zrobiłam 30 maja. Każdy z zaproszonych dostał zaproszenie:


Jak się pewnie domyślacie motywem przewodnim były auta :) które mój syn uwielbia. Dekoracja też była w kolorze czerwonym. 



Gości zaproszonych dużo nie było bo tylko babcie, dziadek i chrzestni, więc jedzenia też za dużo nie robiłam (chociaż i tak zostało). Zrobiłam parówki w cieście francuskim (pomysł zaczerpnięty z bloga Izy) małe kanapeczki z pastą jajeczną i z makreli oraz roladki z tortilli. Na ciepło zrobiłam leczo.



Ze słodkości były ciasteczka kruche, babeczki z kremem i owocami oraz najważniejszy tort:


Tort nie jest mojego wykonania (chyba nie dałabym rady zrobić takiego cuda) zamówiłam go u mojej znajomej która wykonuje takie piękne torty. Mina mojego synka powiedziała mi że jest nim zachwycony jak tylko zgasił świeczki na torcie chciał zabrać auto i się nim bawić.


I tak posiedzieliśmy trochę i pogadaliśmy. Niestety znów pogoda nam nie dopisała i nie mogliśmy skorzystać z balkonu dlatego siedzieliśmy w domu. Wiem że pewnie mogłam przygotować lepiej i dekoracje i jedzenie ale najważniejsze że synek był zadowolony.

A teraz czas kończyć gdyż do pracy trzeba iść
Miłego dnia
Ania