środa, 18 maja 2016

Wypad na rowerze

Witajcie

Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem:)

To za co wiosnę lubię najbardziej  to:




konwalie i bez :) 



Do dziś pamiętam jak będąc dzieckiem czekałam na konwalie aby narwać ich na dzień mamy. To był jedyny sprawdzony i trafiony prezent. W czasach mojego dzieciństwa nie było tylu możliwości co teraz, trzeba było się też śpieszyć bo nie tylko ja polowałam na te konwalie. 

W tym roku po raz trzeci będę obchodzić dzień mamy ale tym razem podwójnie:)

Ale wracając do tytułu posta :) w sobotę mój mąż kupił mi rower. Nie miałam dużych wymagań miał być rowerem miejskim, miętowym :) i z koszykiem wiklinowym. Nie muszę mieć roweru z górnej półki ważne żeby miał dwa kółka i spełniał wcześniejsze warunki. Wypróbowałam go dopiero w poniedziałek bo pogoda na to pozwoliła. 



Wybrałam się na przejażdżkę przy okazji mając plan na uzbieranie mlecza. Trochę za późno się wzięłam bo mlecz już zaczyna przekwitać ale na działce gdzie jest nasz nowy dom było go dość sporo. 
Wsiadłam na rower pierwszy raz od 4 lat :) a to pierwsza ciąża, potem opieka nad starszym synem, potem kolejna ciąża i tak lata leciały. Ale teraz jak tylko będę mieć możliwość to będę jeździć, gdyż mam za mało ruchu i pozostało mi to i owo po drugiej ciąży. A że mam jeszcze fotelik dla dziecka to mogę jeździć z synem. 





Udało mi się uzbierać ok 600 kwiatków, mogłam zrobić miód z trzech porcji. Przyda się na jesienne i zimowe chorowania dzieci (oby jak najmniej). Z tej porcji wyszło mi 10 słoiczków. Zamiast miodu wyszedł mi niestety syrop ale też się przyda. Nie wiem jaka przyczyna była że mi nie zgęstniał ale ważne że zrobiłam go sama. Robi się go dość szybko, podam przepis z którego korzystałam 

200 kwiatów i pół litra wody zagotowujemy i gotujemy ok 10 minut. Zostawiamy na 16 godzin. Po tym czasie odcedzamy, kwiatki wyciskamy. Wsypujemy pół kilograma cukru, dodajemy 2 łyżeczki soku z cytryny i gotujemy na wolnym ogniu do kleistości, ok 1,5 do 2 godzin. Przelewamy gotujące do wyparzonych słoików.

I teraz nie wiem jaka była u mnie przyczyna że nie zgęstniało albo gotowałam na za dużym ogniu albo za krótko. Ale zamiast miodu mam syrop :)



Miłego dnia Wam życzę
Ania

5 komentarzy:

  1. Miodek wspaniały :) zazdroszczę :)
    Piękne widoki, pachnące konwalie i bzy, ślicznie.
    Aha, fajny masz rower :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rower, bzy, konwalie- po prostu maj:):):):)
    moc uścisków:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję nowego nabytku:-) Kolor fantastyczny:-)
    Przepis na miód z pewnością wykorzystam, ale za rok bo u nas już nie ma śladu po mleczu...są dmuchawce, a nie mlecz:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rower marzenie! Życzę pięknych wycieczek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny rower!! Od samego patrzenia na niego buzia się uśmiecha!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń