sobota, 7 lutego 2015

no i wróciłam

Witajcie

Już wróciłam :) ale te dwa dni szybko zleciały. Warszawa przywitała mnie takim widokiem:


Zajechałam na miejsce przed 21 zanim dojechałam do hotelu była 22. Wypadało tylko umyć się i spać. Następnego dnia do 17 byłam na szkoleniu a potem wyskoczyłam na miasto. Na którymś blogu widziałam informacje o sklepie TIGER więc postanowiłam go odwiedzić. Co kupiłam pokażę następnym razem. Znów widziałam miasto tylko wieczorem.


W piątek szkolenie skończyło się wcześniej a że miałam wykupiony bilet powrotny dopiero na 19 więc żeby umilić sobie czas oczekiwania wyszłam na miasto ale już nie na zakupy tylko na zwiedzanie. Zaczęłam od panoramy miasta na tarasie widokowym na Pałacu Nauki i Kultury. Nie powiem widok super ale zimno szybko mnie z niego przegoniło :) 


Następnie udałam się ulicami Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście na Stare Miasto. 


"Odwiedziłam" Prezydenta :)


Plac Zamkowy z Zamkiem Królewskim




No i Stary Rynek. 


Miałam na to tylko 2 godziny więc bardzo szybko chodziłam, co czuje do dzisiaj gdyż bolą mnie nogi. Dawno tak dużo i tak szybko nie chodziłam. Ale chyba nie mogłabym mieszkać w tak dużym mieście. Pomimo tego że jest dużo atrakcji ale jest też bardzo dużo ludzi i samochodów. Tak to jest jak człowiek jest przyzwyczajony do ciszy i spokoju :)
Jeśli chodzi o moich chłopaków świetnie dali sobie radę więc nie potrzebnie się martwiłam. Chyba trzeba częściej wyjeżdżać żeby dać im się wykazać.

Pozdrawiam Was
Ania

4 komentarze:

  1. Piękne zdjecie:) Fajnie, ze mogłaś troszkę pozwiedzać:)
    milutkiego weekendu Aniu

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie uchwyciłaś stolicę. Najważniejsze, że panowie poradzili sobie, a ty przed kolejnym wyjazdem, będziesz choć troszkę spokojniejsza. Miłej niedzieli:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne pamiatki fotograficzne :) ja kiedys mieszkalam ponad dwa lata w Wawie i juz wiecej nie chce nie ma jak spokoj cisza i swieze powietrze :) ale taki wypadzik fajna sprawa ot tak na chwilke i do domku, dzielni chlopcy :) ale mamusie zawsze musza troszke sie pomartwic taka nasz natura:) pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń