Witajcie
Na początek pokaże zaległe jesienne zdjęcia. Jest takie miejsce u mnie w miejscowości które co roku na jesień pokazuje jak kolorowa potrafi być. Każde drzewo w innym kolorze. Robiąc te zdjęcia wyglądałam jak policjant za krzakami z radarem :) Bardzo lubię to miejsce pomimo tego że kawałek dalej czyli na następnym zakręcie parę lat temu mieliśmy wypadek o którym później w mojej miejscowości krążyły niezłe historie, ale minęło i nie będę do tego wracać. Powiem tylko tyle że nikomu nic poważnego się nie stało.
W mojej miejscowości znajduje się też basen, na którym w lato są tłumy kąpiących się. Ale też są inni lokatorzy - rodzina kaczek. Na wiosnę można obserwować jak pływają malutkie kaczuszki które stają się dorosłymi kaczkami. Jest ich spora gromadka, ludzie dokarmiają je więc podchodzą bardzo blisko.
Na placu już widać że liście poopadały, zrobiło się pusto. Dobrze że niektóre rośliny są zimozielone bo było by bardzo ponuro. Chociaż którejś zimy przeszedł zimny front i połowę bluszczy pomroziło, zostały tylko patyki ale udało się im odrodzić.
Pomimo kiepskiej pogody za oknem (przynajmniej u mnie pada co chwilę) czasami warto skusić się na coś zimnego i ciepłego. Lody są dla ochłody a do tego gorące cappuccino :)
Jak wiecie siedzę w domu gdyż mam urlop macierzyński i postanowiłam upiec chleb. Dobrym pomocnikiem w tym jest Thermomix który posiadam od dwóch lat. Nie jest to reklama tego urządzenia i nikt mi za to nie płaci ale piszę o nim gdyż bardzo ułatwia mi pracę w kuchni. Obecnie próbuje przepisy na chleb na drożdżach z książki która była dodana do urządzenia.
Upiekłam już chleb orkiszowy i pszenny. W przypadku tego drugiego wypróbowałam z maślanką i z mlekiem. Urządzenie bardzo dobrze wyrabia ciasto i mój wkład w chleb to tylko wsypanie składników a po wymieszaniu przełożenie najpierw do miski a potem do blaszki gotowego ciasta.
W tym roku za jego pomocą zrobiłam dżem z czarnych porzeczek, przecier pomidorowy oraz sok malinowy. Moja babcia kupiła to urządzenie ponad 15 lat temu właśnie z myślą robienia przetworów a dokładniej przerabiania jabłek na powidła które zbieraliśmy u niej w sadzie.
Nawet mój mąż przekonał się że ułatwia pracę, od kiedy go posiadamy robi w nim ciasto na pizze i od tej pory nie zdarzyło się żeby pizza nie wyszła :)
Z takim chlebem upieczonym przez siebie każde śniadanie smakuje lepiej, przecież wiem co jem. Kiedyś piekłam chleb z zakwasu, który sama zrobiłam ale przy takim chlebie było dużo roboty. Teraz wrzucam najpierw drożdże, mleko i cukier, podgrzewam i mieszam, potem resztę składników i znów mieszam i tak w 4 minuty mam gotowe ciasto.
Jak mamy gości to robię w nim coś do picia czy to na ciepło (np cappuccino z jednego w wcześniejszych zdjęć) jak i na zimno (np sok kubuś). W ciągu kilku sekund robię surówkę do obiadu, często przygotowanie składników trwa dłużej niż zrobienie samej surówki. Nawet mieszam za jego pomocą mięso do pulpetów, gdyż zdecydowanie lepiej to zrobi niż ja mieszając ręką. Pomimo jego ceny (niestety jest dość wysoka) nie żałuje że go kupiłam. Podoba mi się również Kichen Aid ale jego cena jest również dość wysoka, po za tym mam za mało blatu w kuchni żeby pomieścić tyle sprzętów. Może kiedyś i to marzenie spełnię ale trzeba jeszcze trochę na to czasu. No i mniej ważniejszych wydatków:)
A to co mi zabiera mi obecnie najwięcej czasu to moi synowie :)
Stópki mojego młodszego synka, uwielbiam takie malutkie a starszego już są dwa razy większe, jak te dzieci szybko rosną :)
pozdrawiam
i do następnego razu
Ania
Te malutkie, słodkie stópki Mnie rozczuliły:):):)
OdpowiedzUsuńI jak u Ciebie Aniu pysznie... aż zgłodniałam:)
ściskam Cię cieplutko
Takie stópki maleństwa są rozczulające :))
OdpowiedzUsuńThermomix od jakiegoś już czasu jest w sferze moich marzeń, niestety jeszcze nie zrealizowanych. Cena nieco mnie zniechęca. Ale kto wie.... może kiedyś...
Stópki to raz ale jak zobaczyłam tą aranżacje śniadania to a aż odstawiałam myśl zjedzenia na szybko dziś musli. Dzięki za inspirację.
OdpowiedzUsuńSabina ze Śmietankowego Domu:)
Oj takie stópki to i ja mam w domu, :), a termomix, hm... moje marzenie, ale mam nadzieję że w styczniu już będę mogła się cieszyć, tylko chyba jednak wybiorę ten z ksiązką już w urządzeniu, a uwielbiam pić koktajl z pietruszki i kiwi, jak i łososia z sosem holednderskim, i wogóle wszystko jest pyszne
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Stópeczki przesłodkie , i ja swoim maluchom zrobiłam podobne zdjęcie siedem lat temu , kurdę jak ten czas leci .... I chlebek tez swój piękę uwielbiam własnie orkiszowy , dla mnie niezastąpiony :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńAneczko-gratuluje tych dodatkowych stopeczek:)))
OdpowiedzUsuńMaleńkie stópeczki pobudziły wspomnienia moich maleństw (kiedy to było?)...
OdpowiedzUsuńFajnie o Tobie przeczytać Aniu, ciesz się macierzyństwem, bo to radosne, niepowtarzalne chwile... Pozdrawiam cieplutko :)
pięknie i rodzinnie:)
OdpowiedzUsuńStópki są rozczulające... niech rosną zdrowo :-) Piękna jesień pokazałaś:-) Ja trochę leniuchowałam, ale udało mi się jeszcze załapać na ten Twój pyszny chlebek - kiedyś też piekłam i może warto powrócić do tego zwyczaju. No i nieświadomie zaserwowałaś mi kolejną pozytywną opinię na temat Thermomix, bo zastanawiam się nad jego kupnem. Ściskam :-)
OdpowiedzUsuń