Wczoraj byliśmy na weselu mojego kuzyna w Krakowie. Trochę się obawiałam tej imprezy, gdyż musiałam zabrać na nią mojego synka. I mój syn mnie zadziwił ( z resztą nie tylko mnie) bawił się lepiej niż młodzież która na tym weselu była. W rogu sali zorganizowany był kącik z zabawkami dla dzieci (oprócz mojego synka był jeszcze jeden chłopczyk starszy o 3 miesiące) i mały bawił się tam na całego. Jak zaczęła grać muzyka to był pierwszym tancerzem na parkiecie. My z mężem mogliśmy tańczyć i tylko spoglądać co robi, a on albo szalał na parkiecie albo zajmował się zabawkami. Z mamą nie chciał tańczyć najlepiej bawił się sam :) Jak już się zmęczył to uśpiłam go i położyłam w wózku, nie przeszkadzała mu głośno grająca muzyka. Nie siedzieliśmy długo, po 22 już się zebraliśmy i wróciliśmy do domu ( trochę kawałek mamy do Krakowa). A przy okazji pokażę Wam jakie zrobiłam kartki:
Pozdrawiam
Ania
ojejku to małe arcydzieła sztuki:))
OdpowiedzUsuń