Witajcie
W ostatnim tygodniu lipca byliśmy na krótkich wakacjach. Postanowiliśmy się wybrać w okolice Poznania. Po kilku godzinach jazdy znaleźliśmy się na miejscu a dokładniej w Bolechówku. W miejscowości oddalonej od Poznania ok. 7 km. Do Poznania pojechaliśmy następnego dnia pociągiem co okazało się najlepszym rozwiązaniem, gdyż wyjazd i wjazd do Poznania trwałby długo ze względu na roboty drogowe. Zwiedzanie miasta zaczęliśmy od Cytadeli a dokładniej udaliśmy się do muzeum Uzbrojenia. Wybrałam to miejsce żeby starszy syn mógł zobaczyć na żywo czołgi i samoloty. Wewnątrz muzeum są różne mundury, broń które były wykorzystywane w Polskim Wojsku.
Będąc w Poznaniu musieliśmy zobaczyć Rynek ale przede wszystkim poznańskie koziołki. Na rynku byliśmy o 11, trochę po nim pospacerowaliśmy i wypiliśmy kawkę. W samo południe wśród tłumu ludzi podziwialiśmy koziołki.
Następnym punktem który oglądaliśmy był Ostrów Tumski z Bazyliką Apostołów Piotra i Pawła.
Z Ostrowa Tumskiego poszliśmy na kolejkę wąskotorową Maltankę, po drodze minęliśmy dzielnicę Śródka gdzie mogliśmy podziwiać mural wykonany w technice 3D, przedstawiający historię dzielnicy. Kolejką dojechaliśmy do Nowego zoo ale nie daliśmy już rady go zobaczyć. Cały dzień na nogach, do tego upał nas wykończył a jeszcze musieliśmy dojść na pociąg powrotny.
Kolejnego dnia udaliśmy się do Biskupina, zobaczyć stanowisko archeologiczne. W jednym z "domków" w osadzie znajdowało się stanowisko garncarstwa. Pani słysząc pytania naszego syna jak z gliny robi się naczynia, zrobiła pokaz, powstało kilka miseczek.
Ze stacji Biskupin kolejką wąskotorową pojechaliśmy do Wenecji. Tam zobaczyliśmy ruiny zamku i muzeum kolejki wąskotorowej.
Można sobie przypomnieć z dzieciństwa jakie bilety się kupowało jadąc gdzieś pociągiem.
Mój mąż zażartował że właśnie dotrzymał obietnicy zabrania mnie do Wenecji :)
Ostatnim miejscem które odwiedzaliśmy tego dnia było Gniezno. Niestety za wiele nie zobaczyliśmy gdyż zaczęło grzmieć i padać więc musieliśmy się gdzieś schować. Byliśmy na Rynku i w Katedrze Gnieźnieńskiej ale zdążyliśmy tylko być w niej chwile bo zamykali i nie mieliśmy już możliwości zobaczenia Drzwi Gnieźnieńskich.
W ostatnim dniu odwiedziliśmy
Anitę, bardzo miło było ją poznać i zobaczyć jej cudny dom na żywo. Dziękujemy jeszcze raz że nas ugościłaś pomimo przygotowań do weekendowego spotkania. Wraz z Anitą udałam się do polecanego przez nią centrum ogrodniczego Jucca. Gdybym miała go bliżej byłabym jego częstym gościem. Zrobiłam "małe" zakupy :) i udaliśmy się do centrum Poznania ale byliśmy już zmęczeni a następnego dnia mieliśmy wracać, więc wróciliśmy do naszej kwatery i tam posiedzieliśmy na trawce i odpoczęliśmy.
I tak po króciutkich wakacjach wróciliśmy do domu.
Ania