sobota, 27 sierpnia 2016

Kuchnia

Witajcie

Korzystając z tego że mąż miał urlop postanowiłam zrobić mały remont w kuchni:)

Skoro mam małego kucharza w domu, za niedługo może do niego dołączyć i drugi, zrobiłam mu kuchnię. Z dużą pomocą mojego taty, zrobiłam kuchnię w kilka dni. Zaczęło się od jednej szafki i pierwotny plan był inny, ale jak to bywa w trakcie realizacji plan się zmienił. Miały być tylko palniki ale doszłam do wniosku że gdzieś te naczynia myć musi i tak powstała też umywalka. Większość wykorzystanych rzeczy jest stara tylko sklejka, białe haczyki, gałki, uchwyt do piekarnika oraz podkładki pod kubki z których zrobiłam palniki są nowe. Wszystko pomalowałam na biało, tata pomógł mi wszystko poskręcać.

Zastawę oraz owoce miałam kupione już wcześniej więc tylko trzeba było wszystko poukładać i syn może się bawić. Dodatkowo uszyłam mu jeszcze rękawice, podkładkę pod garnki, czapkę kucharza i ściereczkę. 
















Miłego weekendu

Ania


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Słodkie chwile

Witajcie

Korzystając a chwili kiedy jeden syn smacznie śpi, drugi jest w żłobku można napić się w spokoju i do tego ciepłej kawki. Do tego ciasto jogurtowe z przepisu Natalii zamieszczony w lipcowym numerze Mojego mieszkania :) 

Będąc w Jucce (pisałam o tym w poprzednim poście) kupiłam sobie 6 kolejnych kubeczków. Po 2 z koloru miętowego, szarego i kremowego. W tle widać mini szklarnię którą również przywiozłam z naszych wakacji ale kupiłam w innym centrum ogrodniczym, koło miejscowości w której nocowaliśmy. Była przeceniona z 99 zł na 39 zł. Tak sobie myślę że przeszłam na użyteczne pamiątki z wakacji, zamiast kupować jakieś niepotrzebne pierdółki :)  






A w następnym poście coś nad czym pracowałam kilka dni, 

miłego i pogodnego tygodnia
Ania

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Nasze wakacje

Witajcie

W ostatnim tygodniu lipca byliśmy na krótkich wakacjach. Postanowiliśmy się wybrać w okolice Poznania. Po kilku godzinach jazdy znaleźliśmy się na miejscu a dokładniej w Bolechówku. W miejscowości oddalonej od Poznania ok. 7 km. Do Poznania pojechaliśmy następnego dnia pociągiem co okazało się najlepszym rozwiązaniem, gdyż wyjazd i wjazd do Poznania trwałby długo ze względu na roboty drogowe. Zwiedzanie miasta zaczęliśmy od Cytadeli a dokładniej udaliśmy się do muzeum Uzbrojenia. Wybrałam to miejsce żeby starszy syn mógł zobaczyć na żywo czołgi i samoloty. Wewnątrz muzeum są różne mundury, broń które były wykorzystywane w Polskim Wojsku. 






Będąc w Poznaniu musieliśmy zobaczyć Rynek ale przede wszystkim poznańskie koziołki. Na rynku byliśmy o 11, trochę po nim pospacerowaliśmy i wypiliśmy kawkę. W samo południe wśród tłumu ludzi podziwialiśmy koziołki.  





Następnym punktem który oglądaliśmy był Ostrów Tumski z Bazyliką Apostołów Piotra i Pawła. 





Z Ostrowa Tumskiego poszliśmy na kolejkę wąskotorową Maltankę, po drodze minęliśmy dzielnicę Śródka gdzie mogliśmy podziwiać mural wykonany w technice 3D, przedstawiający historię dzielnicy. Kolejką dojechaliśmy do Nowego zoo ale nie daliśmy już rady go zobaczyć. Cały dzień na nogach, do tego upał nas wykończył a jeszcze musieliśmy dojść na pociąg powrotny. 


Kolejnego dnia udaliśmy się do Biskupina, zobaczyć stanowisko archeologiczne. W jednym z "domków" w osadzie znajdowało się stanowisko garncarstwa. Pani słysząc pytania naszego syna jak z gliny robi się naczynia, zrobiła pokaz, powstało kilka miseczek. 








Ze stacji Biskupin kolejką wąskotorową pojechaliśmy do Wenecji. Tam zobaczyliśmy ruiny zamku i muzeum kolejki wąskotorowej. 







Można sobie przypomnieć z dzieciństwa jakie bilety się kupowało jadąc gdzieś pociągiem. 




Mój mąż zażartował że właśnie dotrzymał obietnicy zabrania mnie do Wenecji :)

Ostatnim miejscem które odwiedzaliśmy tego dnia było Gniezno. Niestety za wiele nie zobaczyliśmy gdyż zaczęło grzmieć i padać więc musieliśmy się gdzieś schować. Byliśmy na Rynku i w Katedrze Gnieźnieńskiej ale zdążyliśmy tylko być w niej chwile bo zamykali i nie mieliśmy już możliwości zobaczenia Drzwi Gnieźnieńskich. 






W ostatnim dniu odwiedziliśmy Anitę, bardzo miło było ją poznać i zobaczyć jej cudny dom na żywo. Dziękujemy jeszcze raz że nas ugościłaś pomimo przygotowań do weekendowego spotkania. Wraz z Anitą udałam się do polecanego przez nią centrum ogrodniczego Jucca. Gdybym miała go bliżej byłabym jego częstym gościem. Zrobiłam "małe" zakupy :) i udaliśmy się do centrum Poznania ale byliśmy już zmęczeni a następnego dnia mieliśmy wracać, więc wróciliśmy do naszej kwatery i tam posiedzieliśmy na trawce i odpoczęliśmy.


I tak po króciutkich wakacjach wróciliśmy do domu. 

Ania