piątek, 17 lipca 2015

chwila relaksu...

Witajcie

U Was też piękna pogoda na dworze, nic tylko usiąść chwile na balkonie i się zrelaksować. Mówię chwilę bo korzystam z tego jak mój synek śpi. Po mojej wizycie w szpitalu jest dosłownie uczepiony do mamy. Nie mogę nigdzie iść sama bo już jest rozpacz. A jak na chwilę siądę to jest "mama wstawaj". Mój synek się rozgadał, wiadomo mówi po swojemu ale jest zrozumiały o co mu chodzi. 


Czasami uda mi się go namówić żebyśmy chwile poleżeli, niestety mam prowadzić oszczędny tryb życia tylko jak to zrobić przy wszędzie biegającym dwulatku :)


Więc jak tylko mały zasypia na drzemkę popołudniową, to albo odpoczywam razem z nim, albo wyciągam gazetę, robię kawkę (w sensie kawę zbożową - bo innej nie pijam) i zasiadam na balkonie. Często też gotuję w tym czasie obiad :) gdyż mój syn też chce obierać np. ziemniaki, więc staram się to robić jak śpi.


Ostatnio odwiedziłam kuzynkę która mieszka w domu naszej babci. Co roku w latach podstawówki spędzaliśmy tam z bratem i kuzynami wakacje. Normą było że braliśmy grabie jak były sianokosy i pomagaliśmy w polu. Obecnie robi się to już w większości maszynowo, dlatego są takie duże bele siana. 


Synkowi spodobało się bieganie po polu, wyszalał się bardzo. Pooglądał kozę którą ma kuzynka ale trochę się jej bał. A spanie po tej wizycie miał rewelacyjne. 



Wspominałam że jak byłam w szpitalu troszkę poszyłam kolczyków i nie tylko. I tak powstały kolczyki i pierścionek w kolorze fioletu:


Znany Wam już komplet kremowo-czarny:


Oraz komplet kolorowy kolczyki i bransoletka:


W między czasie zrobiłam jeszcze zaproszenia na chrzest małej Helenki:


Przypominam jeszcze o trwającym Candy kliknij tu


Miłego dnia
Ania

poniedziałek, 13 lipca 2015

Już jestem oraz obiecane Candy

Witajcie

Już wyszłam ze szpitala, narazie jest dobrze i mam nadzieję że tak pozostanie. Siedzenie w szpitalu wykorzystałam na nadrobienie zaległości w spaniu i czytaniu książek. Ale po trzech dniach leżenia i czytania znudziłam się. Poprosiłam męża żeby przywiózł mi koraliki i sznurki do sutaszu i trochę poszyłam. Ale co to pokażę w następnym poście, gdyż muszę wykończyć to co mi się nie udało zrobić w szpitalu. 
Dziś pochwalę się nowymi nabytkami, ostatnio na rynku na starociach znalazłam taki o to kwietnik za całe 10 zł. Muszę jeszcze dokupić do niego jeden koszyczek gdyż go nie było. Kupiłam kwietnik więc trzeba było dokupić i kwiatki. 



Na rynku kupiłam jeszcze ceramiczną doniczkę widoczną w tle ale szkoda mi do niej sypać ziemi i sadzić kwiatki, potraktuję ją jako osłonkę albo wazonik na suche kwiaty. Na zdjęciu widoczny jest jeszcze kubeczek Ib Laursena jeden z dwóch które nabyłam na wyprzedaży u Kamili. To takie moje małe marzenie. 


Na zdjęciu załapała się też miseczka a raczej ceramiczna foremka do zapiekania którą też nabyłam ale w TK Maxie ( ta akurat jest mniejsza ma 16 cm, nabyłam jeszcze taką samą ale 20 cm).


Jedne z kolczyków które zrobiłam w szpitalu pokażę już dzisiaj, a to dlatego że są jednym z elementów którymi chce się z Wami podzielić w rocznicowym Candy. Miało odbyć się troszkę wcześniej ale los pokrzyżował plany. Oprócz kolczyków w zestawie jest 6 podkładek pod kubeczki wykonane na szydełku, 


szydełkowa broszka w kształcie kwiatka, 4 serduszka tworzące napis LOVE wyszyty krzyżykami 


oraz zestaw który już wcześniej pokazywałam czyli kubeczek, podkładka pod niego oraz malutka plastikowa taca. 


Jeżeli jesteście zainteresowani tymi drobiazgami to piszcie komentarz pod postem. 
Było by mi miło jeśli zamieścicie poniższe zdjęcie z linkiem do dzisiejszego posta na swoim blogu. Jeżeli znajdą się jakieś osoby nie posiadające bloga a chcące wsiąść udział w Candy to proszę o pozostawienie adresu mailowego w komentarzu.
Bawimy się do 26 lipca!!!


Pozdrawiam
Ania

czwartek, 2 lipca 2015

To już rok....

Witajcie

Dokładnie rok temu napisałam pierwszego posta. Był króciutki, zresztą dzisiejszy też taki będzie. Dzisiaj też mija 4 rocznica mojego ślubu ale niestety spędzona samotnie bo mąż pracuje za granicą i będzie w weekend ale też nie spędzimy go razem. 

Chciałam przygotować Candy z okazji pierwszej rocznicy bloga, mam już nawet gotowe podarunki do wygrania ale dzisiejsza wizyta u lekarza pokrzyżowała mi wszystkie plany. Niestety muszę iść do szpitala gdyż mam skurcze i trzeba je uspokoić coby drugi synuś urodził się o czasie a nie przed. Mam nadzieje że szybko wrócę do domu i wtedy na spokojnie podzielę się tym co dla Was zrobiłam.

Pozdrawiam
Ania

wtorek, 16 czerwca 2015

Owocowo i nie tylko

Witajcie

Właśnie nastał czas który lubię najbardziej :)
od dłuższego czasu są już truskawki, te nasze co to mają smak i zapach truskawki ale pojawiać się zaczęły czereśnie :) które uwielbiam. Można jeść je garściami i nigdy się nie znudzą.



Mój synek niestety nie polubił się z truskawkami dlatego zaopatrzyłam się jeszcze w winogron który lubi. Tak teraz patrzę na te zdjęcia i bardzo czerwono się na nich zrobiło. Bo oprócz truskawek i czereśni to winogron i nawet jabłka są czerwone. Truskawki i jabłka przemycam dziecku w kompocie bo chociaż w takiej postaci coś z nich skorzysta. Chociaż lepiej że pije kompot niż gotowe soki. 


Jak się pojawią maliny to w tym roku muszę zrobić dużo soku malinowego na zimę. Do herbatki z miodem i sokiem malinowym będzie jak znalazł, ale też dlatego że syn bardzo lubi sok z malin. 


Przy okazji dzisiejszego postu pokażę Wam jak odnowiłam stołek, który mój mąż znalazł u swojej mamy. Tak wyglądał przed:


A tak wygląda teraz: 


Stołek był bardzo brudny ale w bardzo dobrym stanie, oprócz siedziska które trzeba było w całości wymienić bo nie nadawało się już do niczego. W pierwszej wersji miałam go pomalować na biało ale mój mąż się nie zgodził (w końcu to on go przyniósł) więc tylko został wyczyszczony, posklejany na łączeniach przy siedzisku gdyż z biegiem czasu porobiły się przerwy i pomalowany dwa razy lakierem bezbarwnym. Na siedzisku położyłam nową gąbkę którą pokryłam materiałem z IKEI. Bardzo podobają mi się te paseczki. Muszę jeszcze uszyć poduszkę do kompletu żeby wygodniej się siedziało. Stołek stoi przy biurku tzw craftowym, przy którym dłubię w papierkach i szyję na maszynie.
  

Na zdjęciu załapał się jeszcze stary aparat który ostatnio upolowałam do swojej kolekcji. Może kiedyś ją pokaże ale to jak będę mieć trochę więcej czasu. A to może już nie długo nastąpić gdyż mój synek będzie miał rodzeństwo, jeśli wszystko dobrze się ułoży. Obecnie jeszcze pracuję ale z dnia na dzień jest mi coraz trudniej, po 8 godzinach pracy pobolewa mnie brzuch a tu dopiero połowa ciąży za mną. Męczą mnie dojazdy, dobrze że jeżdżę samochodem to nie muszę biegać na pociąg. Niestety nie mogę dźwigać ciężkich rzeczy więc zakupy też nie są prostą sprawą. No to idę gotować obiad dla rodzinki i trochę odpocząć, bo jutro do pracy. 

pozdrawiam
Ania

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Mam już 2-latka w domu

Witajcie

W ostatnią sobotę obchodziliśmy urodzinki mojego synka. Aż trudno uwierzyć że ma już 2 latka. A jeszcze nie dawno był taki:


Kacperek urodził się 21 maja ale ze względu na moich rodziców, którzy byli w tym czasie w sanatorium urodzinki zrobiłam 30 maja. Każdy z zaproszonych dostał zaproszenie:


Jak się pewnie domyślacie motywem przewodnim były auta :) które mój syn uwielbia. Dekoracja też była w kolorze czerwonym. 



Gości zaproszonych dużo nie było bo tylko babcie, dziadek i chrzestni, więc jedzenia też za dużo nie robiłam (chociaż i tak zostało). Zrobiłam parówki w cieście francuskim (pomysł zaczerpnięty z bloga Izy) małe kanapeczki z pastą jajeczną i z makreli oraz roladki z tortilli. Na ciepło zrobiłam leczo.



Ze słodkości były ciasteczka kruche, babeczki z kremem i owocami oraz najważniejszy tort:


Tort nie jest mojego wykonania (chyba nie dałabym rady zrobić takiego cuda) zamówiłam go u mojej znajomej która wykonuje takie piękne torty. Mina mojego synka powiedziała mi że jest nim zachwycony jak tylko zgasił świeczki na torcie chciał zabrać auto i się nim bawić.


I tak posiedzieliśmy trochę i pogadaliśmy. Niestety znów pogoda nam nie dopisała i nie mogliśmy skorzystać z balkonu dlatego siedzieliśmy w domu. Wiem że pewnie mogłam przygotować lepiej i dekoracje i jedzenie ale najważniejsze że synek był zadowolony.

A teraz czas kończyć gdyż do pracy trzeba iść
Miłego dnia
Ania

poniedziałek, 18 maja 2015

Krynica i nie tylko...

Witajcie

Od dwóch tygodni moi rodzice są w sanatorium w


 Korzystając z dnia wolnego w pracy i męża który jest na urlopie postanowiliśmy ich odwiedzić. Niestety pogoda nam nie sprzyjała, poza tym że od rana było zimno to jak dojeżdżaliśmy na miejsce  zaczęło podać.



Nie wiele zobaczyliśmy, przeszliśmy się tylko deptakiem w Krynicy. Widać że wiosna się u nich dopiero zaczyna, drzewa zielone, kwiatki które u nas już przekwitły u nich dopiero kwitną. W centrum jeszcze nie wszędzie jest obsadzone kwiatami. 



Wjechaliśmy z mężem na Górę Parkową ale raz że nie mieliśmy czasu po niej za bardzo chodzić, a po drugie było tak zimno że wszystko było pozamykane, to szybko też zjechaliśmy. Jedynie co mogliśmy podziwiać to widoki :)



Pospacerowaliśmy tak ze dwie godziny, w między czasie zjedliśmy obiad a synek pospał w wózku. 



Pewnie jeszcze kiedyś tam wrócimy ale bliżej wakacji żeby było cieplej. Ja bardzo lubię jeździć i zwiedzać, mój mąż na szczęście też. Chociaż w tym roku raczej nigdzie dalej się nie wybierzemy, gdyż dużą część funduszy zabiera nam budowa domu ale jest też jeszcze inna przyczyna ale o tym innym razem. 



Wracając do domu mieliśmy widok na zachodzące słoneczko :)


Dawno mnie nie było na blogu więc przy okazji dzisiejszego postu pochwalę się Wam nowym nabytkiem. Tak znowu kupiłam sobie kubek ale tym razem skusiłam się na jego cenę i to co miał w zestawie. 



Oprócz podkładki była w zestawie mała plastikowa tacka, która jest idealna na małe przegryski :) Zakupiłam ten zestaw na wyprzedaży w Pepco za całe 9,90 (czasami sama tacka tyle kosztuje).



A teraz kończę i idę po synka do żłobka

pozdrawiam
Ania

poniedziałek, 4 maja 2015

No i po majówce

 Witajcie

Jak tam wypoczeliście lub zrealizowaliście zakładane plany na wolny weekend majowy?


Mnie się udało spędzić czas z rodzinką, może pogoda nie sprzyjała za wyjątkiem wczorajszego dnia ale było miło. W piątek posprzątałam, pod wieczór zrobiliśmy grilla bo już długo za mną chodził. 


W sobotę niestety pracowałam, chociaż rano jak wstałam to bardzo mi się nie chciało iść do pracy. Wszyscy w domu a ja do pracy normalnie jak za karę. A że akurat pracuję w Galerii Handlowej to zawsze tego dnia jest ogrom ludzi i tym razem też tak było. 


Niedzielę spędziłam już w domu, rano poszliśmy z mężem i synkiem do kościoła a potem na spacer. Zostawiłam otwarte drzwi na balkon żeby się trochę przewietrzyło. Po powrocie okazało się że odwiedził nas taki gość:


Nie wiem co go tak zaciekawiło w pokoju że postanowił wlecieć no ale wylecieć już nie dał rady. Mąż musiał go złapać, niestety był bardzo wystraszony i sam próbował uciec ale uderzył w szybę. Na szczęście tylko trochę się ogłuszył dzięki temu mogliśmy mu pomóc. Chwilę poleżał na stole na balkonie a jak doszedł do siebie to poleciał do swoich. Takiej wizyty nigdy bym się nie spodziewała. 


No i z takimi przygodami zakończyliśmy weekend majowy :)

Dzisiaj króciutko i mało zdjęć 

pozdrawiam
Ania