niedziela, 27 lipca 2014

Kartka i trochę prywaty

Zacznę od prywaty, jak już pisałam tydzień temu wróciłam do pracy po dłuższej przerwie. Powrót do pracy dla mnie nie okazał się trudny, musiałam się trochę podszkolić gdyż w pierwszy dzień po powrocie czekał na mnie test (bez jego zaliczenia nie uzyskałabym dostępu do systemu w którym pracuję) i udało się go zaliczyć. Szybko nadrobiłam zaległości i nadal się uczę bo jeszcze nie wszystko zapamiętałam. Ale myślę że jeszcze kilka dni i wrócę na dawne tory. Gorzej mój powrót do pracy znosi mój synek. Najgorzej jest wieczorami jak ma iść spać, już przy kąpieli okazuje złość i rozdrażnienie. W dzień jest spokojny, ładnie się bawi z babcią a wieczorem się denerwuje i płacze. Mam nadzieję że się przyzwyczai do tego że mama nie zawsze wieczorem będzie w domu (niestety zdarza mi się pracować do 22) . Zobaczymy jak to będzie dalej, oby lepiej.
A teraz pokarzę wam kartkę którą zrobiłam mojej kuzynce na ślub. 





pozdrawiam
Ania

sobota, 26 lipca 2014

...

W dniu imienin życzę wszystkim moim imienniczkom wszystkiego najlepszego :)

przesyłam Wam wirtualne kwiaty


Przy okazji pokażę jakie udało mi się zrobić podkładki pod kubeczki dla znajomej Ani dzięki blogowej koleżance również Ani :) jeszcze raz dziękuję 




Tak je na szybko zapakowałam 

pozdrawiam 
Ania

niedziela, 20 lipca 2014

Czuję miętę do różu



Jakiś czas temu przechodząc koło Empika zobaczyłam różowo-miętową kolekcję, która bardzo mi się spodobała ale chcąc skompletować większą kolekcję troszkę za dużo musiałabym wtedy wydać, więc zadowoliłam się 2 małymi kubeczkami (prezentowanymi w poprzednim poście) oraz papierowymi rurkami i papilotkami na muffinki.


Przed weekendem znów miałam możliwość wpadnięcia do Empika i okazało się że jest wyprzedaż - można kupić wszystko o połowę taniej, to się zaczęło. Niestety troszkę się spóźniłam bo wyprzedaż już trwała i kupiłam sobie tylko dwa miętowe kubeczki, trzepaczkę i pędzelek.


No ale że mój mąż wracał z pracy to poprosiłam go żeby odwiedził Empika po drodze i kupił mi to co jeszcze chciałam. A że miał po drodze trzy to uzbierała mi się całkiem pokaźna kolekcja miętowo-różowych kubeczków, miseczek i narzędzi do pieczenia ciast i ciasteczek. Zresztą zobaczcie sami:



Tak sobie myślę że to takie pocieszenie moich oczy i odsunięcie myśli od jutra, gdyż jutro czeka mnie ciężki dzień - wracam po dłuższej przerwie do pracy. Nie chodzi tylko o sam powrót do pracy ale też o to że zostawiam dziecko pod opieką  mojej mamy na dłużej niż dwie czy trzy godziny, mam nadzieję że jakoś to będzie i się przyzwyczaimy do tak długiej rozłąki (zwłaszcza mój syn). Na koniec jeszcze raz moja miętowo-różowa kolekcja w szerszej perspektywie na kuchennym kredensie który ma u mnie nowe życie ale o tym innym razem.


pozdrawiam
Ania

poniedziałek, 14 lipca 2014

Coś na ząb...


Dziękuję Wam za miłe przyjęcie na blogerze i miłe słowa do poprzedniego posta :) 


Bardzo lubię okres kiedy pojawiają się najpierw truskawki, potem czereśnie, maliny i jagody. Raz że kojarzą się z tym wakacje to jeszcze są takie pyszne. W poprzednim sezonie niestety musiałam sobie odmówić zwłaszcza truskawek i trochę nad tym ubolewałam. Z resztą w poprzednie wakacje dużo dobrych rzeczy  do zjedzenia mnie ominęło ale czy żałuję, nie!!! synuś wynagrodził wszystko. Dlatego w te wakacje nie odmawiam sobie niczego i jem owoce pod każdą postacią.
 

Oprócz owoców jadam też muffinki, chociaż wolę je piec. A przy okazji tych moich "przetworów" owocowych oraz muffinek pokazuję Wam moje twory czyli szydełkowe klosze na ciasto :)


Zobaczyłam zdjęcie takiego klosza na jakimś blogu i się zakochałam. Musiałam mieć taki a że trochę dłubię na szydełku to sobie taki zrobiłam. Jak się rozkręciłam to zrobiłam dwa, ale różnią się wielkością i są inaczej ukształtowane żeby nie były identyczne. Jedynie co mi nie do końca się podoba to uchwyty, są to najzwyklejsze gałki do mebli. bo te były najlepsze z dostępnych w sklepie. Jak spotkam takie jakbym chciała to na pewno je wymienię. 



Tak wyglądają razem.


I jak się Wam podobają?
Ania

wtorek, 8 lipca 2014

Lawendowe pałeczki

Na prośbę blogowej znajomej QRY zrobię tutorial jak zrobić lawendowe pałeczki. W internecie jest ich kilka ale ja do swojego dodam kilka wskazówek zaobserwowanych w trakcie robienia moich pałeczek.
A więc zaczynamy:

Potrzebne będą oczywiście lawenda (najlepiej z długą łodygą), wstążeczka, nożyczki, szydełko (nie pokazane na zdjęciu)  oraz czereśnie (czereśnie do zjedzenia w trakcie pracy J). Jaka szerokość wstążeczki to zależy od Was ja używałam 0,6 cm oraz 1,2 cm i uważam że ta druga szerokość jest zdecydowanie lepsza – szybciej się z nią pracuje.

Układamy lawendę na jednym poziomie tzn.: dół kwiatków musi być ułożony równo. Ile kwiatów użyć zależy to od Was, ja używałam 30 kwiatków. Najważniejsze jest to żeby liczba kwiatów (u mnie 30) po podzieleniu na 2 była liczbą nieparzystą (u mnie 15) a dlaczego tak o tym dalej. 

Pod kwiatkami zawiązujemy wstążeczkę na supełek, zostawiając wolny koniec dłuższy a drugi nie odcinać że szpulki (w zależności od tego ile lawendy będziemy mieli zużyjemy więcej lub mniej wstążeczki). 

Łapiemy za kwiatki lawendy oraz wolny koniec wstążeczki obracamy do dołu i delikatnie załamujemy każdą łodyżkę do dołu. Robiąc pierwsze pałeczki zerwałam lawendę wcześniej i wsadziłam do wody ale i tak przy zginaniu pękały więc przy dalszej pracy trzeba było uważać żeby nie połamać do końca. Do tej pałeczki zerwałam świeżej lawendy i tak zdecydowanie łatwiej się pracowało była bardziej elastyczna a nie wyschnięta dzięki temu łodyżki nie pękały w miejscu załamania.

Tak to wygląda po zgięciu wszystkich łodyżek. 

Zaczynamy przeplatać wstążeczką (tą ze szpulki, wolny koniec razem z lawendą będziemy owijać) biorąc po dwie łodyżki lawendy na przemian raz pod nimi raz nad nimi jak na zdjęciu. 

Jak opleciemy dookoła pierwszy rząd zaczynamy drugi. Jak widać na zdjęciu w drugim rzędzie przeplatamy odwrotnie niż w pierwszym  dlatego ważna jest liczba nieparzysta kwiatów lawendy. Ja robiąc pierwszą pałeczkę użyłam 32 kwiatów i po dojściu do tego etapu okazało się że nie da się przeplatać drugiego rzędu odwrotnie niż pierwszego, musiałam zaczynać od nowa. 

W trakcie oplatania.

Oplatamy do końca kwiatów które mamy wewnątrz łodyżek. 

Za pomocą szydełka (bądź dużej igły) dociągamy wstążeczkę zaczynając od samej góry. 

Wyciągamy wstążeczkę ze środka. 

Zawiązujemy na kokardkę, obcinamy wstążeczkę i odkładamy w ciemne i suche miejsce. 

Po kilku dniach ( u mnie po tygodniu) jak kwiaty wewnątrz przeschną (wstążeczka zrobi się luźna) ponownie dociągamy wstążeczkę (jak na zdjęciu poniżej) 


Ponownie zawiązujemy kokardkę, obcinamy końce łodyg na równo. Dodatkowo można od drugiej strony opleść pałeczkę wstążeczką na przemian robiąc kłosa ale ja wolę same łodygi. 

Mam nadzieję że napisałam zrozumiale :) pierwszy raz robiłam tutorial

pozdrawiam
Ania

czwartek, 3 lipca 2014

Lawendowe żniwa


     Ogródek z którego pochodzi lawenda należy do mojej mamy. Ja niestety nie polubiłam się z kwiatami, chociaż ostatnio się to zmienia (może z wiekiem to przychodzi). Mam nadzieję że jak już będę mieć swój ogródek to współpraca między mną a wszelaką roślinnością będzie już na etapie przyjaźni. Dawniej układało się to różnie, przeważnie kończyło się śmiercią kwiatka. Ale zmieniło się to jakieś 3 czy 4 lata temu jak dostałam pierwszego storczyka, tak mi się spodobał że dokupiłam sobie kilka sztuk więcej. Zaczęłam o nie dbać i tak już sobie żyją te kilka latek więc nie jest ze mną tak źle. W tym roku znów postanowiłam posadzić sobie kilka kwiatów na balkonie i jak do tej pory rosną, nawet całkiem dobrze się mają. Dwa lata temu posadziłam sobie bukszpany w doniczkach, niestety ja popadam w skrajności bo albo roślinę zasuszę albo ją przeleję i tak było z moimi nieszczęsnymi bukszpanami.
     No ale wracając do tematu lawendy... a że lubię ją obcinać to zrobiłam to gdy nadarzyła się ładna, bezdeszczowa pogoda. Od razu układałam w małe bukieciki do zasuszenia, rok temu najpierw pozbierałam a dopiero potem układałam ale przy takim sposobie jest więcej roboty. A że są trzy odmiany lawendy jedną postanowiłam przerobić na lawendowe pałeczki, idealnie się do tego nadają, gdyż mają bardzo długie łodygi (albo to wynik mojej hodowli bo też miałam je pod swoimi skrzydłami w doniczkach teraz rosną w ziemi i nadal mają długie łodygi). A efekt oceńcie sami ...



 
Taki kolega się trochę zdenerwował że mu zabieram kwiaty i nie odstępował mnie a dokładniej koszyczek na krok

środa, 2 lipca 2014

Początek...

        Bardzo długo zastanawiałam się nad założeniem bloga i chyba się zdecydowałam jak widać:) Wasze blogi oglądam już od bardzo dawna a wszystko zaczęło się od bloga Utkane z marzeń (ale niestety Elisse już nie pisze) i potem już poszła lawina innych. Dzięki waszym blogom zaczęłam inaczej patrzeć na świat wnętrz, dawniej było mi wszystko jedno jaki kolor miały ściany czy dodatki (choć tych było znaczniej mniej niż teraz) ale na szczęście dla mnie się to zmieniło. Zainteresowałam się kwiatami zwłaszcza balkonowymi żeby móc przyjemniej posiedzieć na balkonie. Pomału doszłam do tego że lubię starocie i nie tylko. 
         O czym będzie mój blog w sumie to jak sama nazwa wskazuje o wszystkim i o niczym, czyli trochę wnętrz, trochę moich tworów. Niestety z polskiego zawsze byłam kiepska więc pisać też za ładnie i składnie nie umiem ale może jakoś to będzie i do czytania się będzie nadawało. Jak to mówią każdy jakieś zdolności ma, ja ponoć manualne ale to oceńcie sami:). 
          No to zaczynam ...