piątek, 30 października 2015

Liebster Award i jest nas więcej :)

Witajcie

Na wstępie dziękuję Anicie z bloga Nitka Design za nominację do Liebster Award. 

Od razu informuję że ja niestety nie będę nominować kolejnych osób, ale nie dlatego że nie lubię takich łańcuszków. Ale w chwili obecnej nie mam głowy do tego żeby wymyślać pytania i zastanawiać się kto jeszcze nie był nominowany. 




A teraz pytania które zadała mi Anita:

1. Mruczę jak kot z zadowolenia gdy...
Kupię sobie kolejną skorupę z angielskiej porcelany lub półeczkę na starociach

2. Trzy rzeczy, które zabrałabym na bezludną wyspę, to...
Książki, rodzinę i słodycze :)

3. Moje ulubione miejsce w domu to....
Kanapa w salonie na której można odpocząć, napić się herbatki (czasem gorącej czekolady) i posiedzieć pod ciepłym kocykiem.

4. Najlepiej czuję się...
Może zabrzmi to dziwnie ale najlepiej czuję się pod prysznicem :)

5. Gdzie chciałabyś pojechać na wymarzone wakacje?
Oj takich miejsc jest wiele bo lubię podróżować, nie lubię spędzać wakacji leżąc na plaży wolę zwiedzanie. Jak bym miała wybrać jedno miejsce które chciałabym zobaczyć to byłby bardzo trudny wybór. Obecnie chyba wybrałabym się na zwiedzanie stolic Europy.

6. Czy jesteś przesądna?
Nie jestem przesądna, gdybym była to musiałabym nie wychodzić z domu mając czarnego kota.

7. Czy lubisz swoją pracę?
To jest ciężkie pytanie gdyż praca którą wykonuję jest pracą z klientem, a to jest w niej najtrudniejsze. Lubię swoją pracę ale czasami klienci są bardzo denerwujący, zwłaszcza jak niektórzy nie rozumieją że chce skorzystać z przerwy na jedzenie która mi się należy. Najbardziej uciążliwe było to jak byłam w ciąży, ale miało też to dobrą stronę dzięki temu że nie miałam czasu na jedzenie po poprzedniej ciąży w ciągu miesiąca wróciłam do wagi sprzed :)

8. Bieganie czy nordic walking?
Myślę że na wiosnę zacznę biegać z wózkiem

9. Co najchętniej zmieniłabyś w swoim domu/mieszkaniu...
W obecnym domu nie wiele mogłabym zmienić bo już nie ma czego zmieniać :) ale w domu którym budujemy z mężem będzie można poszaleć. Na razie jesteśmy w fazie budowania murów więc do szaleństwa jeszcze daleka droga

10. Moje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa...
To patrząc z perspektywy czasu wakacje u babci, które wtedy były niby nudne ale teraz już wiem że nikt mi nie zwróci tego że można było przejechać się na wozie z sianem, poskakać w stodole na siano. Powspinać się po drzewach oczywiście uważając żeby nas nie przyłapali na tym dziadki :) do dzisiaj pamiętam smak jajecznicy zrobionej przez babcię na śniadanie plus do tego mleko prosto od krowy z pianką na wierzchu.

11. Nie cierpię gdy...
Ktoś mnie zdradza, dokładnie chodzi mi o to że ja mówię komuś coś w zaufaniu a on powtarza to dalej. Na kilku osobach się tak zawiodłam i dlatego jest mi ciężko zaufać kolejnym osobom, przez to mam bardzo mało znajomych (niestety).



A teraz druga część z tytułu :)


Zostałam drugi raz mamą :)


Szymon urodził się 26 października o 6:10, ważył 3850 g i mierzył 56 cm


Zaczęłam pisać tego posta w niedzielę i miał mieć inny tytuł :)


A takie króliki i misia uszyłam moim synom jeszcze przed porodem


pozdrawiam Was
Ania

niedziela, 18 października 2015

Wieczorną porą

Witajcie

No i robią nam się coraz dłuższe wieczory, wyciągamy i zapalamy świece :) 
Ja dzisiaj wyjątkowo mogę posiedzieć i popatrzeć na zapalone świece. Starsze dziecko wcześnie zasnęło (co się rzadko zdarza), młodsze jak wcześniej pchało się na świat tak teraz siedzi i nie ma zamiaru się pokazać, można odpocząć.


Kupiłam sobie drewnianą osłonkę za pare złotych na starociach, no ale coś do niej trzeba było wstawić - skoro dostępne są wrzosy padło na nie. 






W minionym tygodniu był Dzień Nauczyciela, skoro mój synek chodzi do żłobka zrobiłam paniom mały podarunek w postaci kartki i drewnianej zakładki do książek.





Czas się położyć i dać odpocząć nogom bo niestety bardzo już puchną. 

Do następnego razu
miejmy nadzieje że już będzie nas więcej
Ania

środa, 7 października 2015

Jesień w ogrodzie



Witajcie

Czy u Was też jesień pokolorowała liście? Były dwa dni chłodniejsze i już liście zmieniają kolor na czerwony i żółty. Bardzo lubię tę porę kiedy jeszcze jest w miarę ciepło i jest przyjemnie na dworze. 



Jak już zaczyna być zimno i padać to się nawet nie chce wychodzić na dwór. 


Widać że zbliża się zima, gdyż coraz więcej ptaków i wiewiórek pokazuje się na balkonie w poszukiwaniu jedzenia. Nawet wiewiórki wzięły się za jedzenie dyń, co widać na poniższym zdjęciu jak wygryzły kawałek. 


Przy okazji pokażę Wam altankę którą stworzyła moja mama z pomocą mojego taty. 


Dawniej altanka wyglądała tak, czyli miała tylko dach, cztery słupki i kratki na ścianach żeby mógł się wić po nich winobluszcz. Obecnie ściany zabudowane są cegłami i wstawione są okna i drzwi które pozostały po wymianie na nowe w domu (ot taki recykling). 







Teraz w chłodniejsze dni można w niej posiedzieć i odpocząć.


I tak jesień pomału zabiera nam liście, już nie długo zostaną gołe drzewa i krzewy. Oby nie za szybko, gdyż zbliżająca się kolejna pora roku jakoś nie nastraja pozytywnie. 

Pozdrawiam Was 
Ania

niedziela, 27 września 2015

Wianek i nie tylko

Witajcie

Hmm znów taka dłuższa przerwa nastała. Miałam napisać posta wcześniej no ale niestety byłam w szpitalu. Jeszcze nie urodziłam i dobrze by było jeszcze żeby przez najbliższe dwa tygodnie nic się już nie działo. Ale to jest trudne do przewidzenia. 

No ale przejdźmy do wianka. Na mojej półeczce w kuchni też zagościły małe zmiany. Wprowadziłam trochę jesieni.


Wianek zrobiłam na styropianowym podkładzie. Wykorzystałam trochę juty. Kiedyś na święta Bożego Narodzenia kupiłam całą rolkę juty więc wycięłam sobie kilka pasków. Powyciągałam kilka nitek z których zrobiłam kokardkę. W Kiku są w sprzedaży styropianowe dynie, kilka sztucznych jabłek, jarzębiny, liści, kleju na gorąco i chwila czasu. I powstało coś takiego:



Dzisiaj zachciało mi się czegoś słodkiego, upiekłam muffinki ze śliwkami. Przecież teraz na nie pora czyli na śliwki. Muffinki są najszybsze do zrobienia i nie wymagają dużo przygotowań. Co w moim przypadku jest ważne bo nie mogę za długo stać. 



W kuchni też zagościły dynie, dwie najmniejsze to dynie z ogródka mojej mamy. Dwie większe białe i zielona były już na balkonie ale chyba lepiej im w kuchni.


Jakiś czas temu byłam przypadkiem w Pepco i udało mi się kupić (kolejne!!!) kubeczki. Tak miałam ograniczyć ich zakup no ale jak się im oprzeć skoro wyglądają tak ładnie. Chociaż udało mi się ostatnio sprezentować część nieużywanych kubków mojemu bratu a dokładniej jego dziewczynie. No to mam trochę więcej miejsca na nowe :)



Ostatni rzut oka na moją półeczkę i jesienny wianek :) 


Miłego popołudnia 
Ania

poniedziałek, 14 września 2015

Idzie jesień

Witajcie

Długo mnie tu nie było ale korzystałam i nadal korzystam z pogody jaką mamy. Raz gorąco że nie można wytrzymać a raz tak zimno że nie wiadomo czy wyciągać już grubą kurtkę. Ja mam dodatkowy problem z ubiorem, gdyż brzuszek już jest spory a nie opłaca mi się kupować nowych ubrań tylko dlatego że jestem w ciąży, Zwłaszcza że ostatnio lekarz powiedział że mogę urodzić w każdym momencie bo syn tak się pcha na świat. Dlatego muszę dużo leżeć i odpoczywać, gdyż jeszcze jest za wcześnie o ponad miesiąc. 

Dzisiaj dużo zdjęć z ogródka mojej mamy i nie tylko. 


Bardzo lubię ten zakątek koło altanki ( o altance jeszcze napiszę bo ostatnio przeszła metamorfozę ale musi zostać skończona), podoba mi się jak bluszcze lub winobluszcze obrastają pergole. 


W tym roku urosło mamie trochę dyń, ta akurat wrasta się w płot :) mamy też trochę winogrona jak na roczny winogron to i tak jest go dużo.



Jakiś czas temu udało się mamie kupić na starociach dwie kule terakotowe. 


W tle widać to co zostało z wozu drabiniastego, został tylko tył. Niestety tegoroczne upały dały się we znaki wszystkim, nie tylko kwiatom. W miejsce wozu mama postawiła rower :)


W swoich dekoracjach wykorzystałam jarzębinę i dynie z ogrodu mojej mamy. 








Wykorzystałam koszyczek z łyka kupiony z ostatnimi truskawkami w tym roku. Musiałam  go tylko przemalować na biało gdyż na środku był napis nie pasujący do niczego. 



Na koniec to co ostatnio zrobiłam na szydełku, jest to parasolka ale taka mniejsza. Na ostatnim zdjęciu jest parasolka którą zrobiłam 6 lat temu, ta już jest w normalnym rozmiarze. Wykorzystałam ją do moich zdjęć ślubnych :) ale nie odważę się ich pokazać może kiedyś :)




Mam nadzieję że Was niezanudziłam, dziękuję za odwiedziny
miłego wieczoru

Ania