czwartek, 4 lutego 2016

Tłusty czwartek

Witajcie

Dzisiaj mamy dzień w którym można jeść pączki a raczej ich dużą porcję:)


Wczoraj upiekłam faworki i pączki. 


Pierwszy raz robiłam faworki, gdyż z opowiadań mojej mamy było przy nich dużo roboty - trzeba było okładać ciasto wałkiem żeby nabić do nich powietrza. 


Skorzystałam z pomocy Thermomixa i wyszły prawie idealne. Prawie, bo to nie ten smak co robiła moja babcia ale jak na pierwszy raz są całkiem niezłe


Pączki też robiłam za pomocą Thermomixa ale niestety ich nie dopiekłam. Za mocno był nagrzany olej i za szybko ciemniały. Przy następnych już będę wiedziała co i jak, a że robi się je szybciutko to pewnie jeszcze je zrobię. 


Kupne też mam bo tak smakowicie wyglądał z tą bitą śmietaną że nie mogłam się oprzeć :)


No to życzę Wam

smacznego

Ania

poniedziałek, 1 lutego 2016

Kolacja

Witajcie

Miło mi że podobają się Wam nasze nowe cztery kąty, ale przed nami jeszcze daleka droga a raczej dużo pracy żeby tam zamieszkać. Dom stoi trzeba go tylko albo aż wykończyć :)

Dzisiaj o moim gotowaniu :)

A raczej o tym że ze mnie marna kucharka, zdecydowanie bardziej wolę piec niż gotować. Cieszę się że mój mąż umie i lubi gotować. 


Lubię robić różne sałatki czy surówki do obiadu, zwłaszcza że mam teraz pomocnika w ich robieniu. 



Na kolację postanowiłam zrobić sałatkę którą jadłam kiedyś na wieczorze panieńskim mojej koleżanki.


Sałatka jest prosta w wykonaniu a potrzeba do niej:

brokuła - ja gotuję na parze
pomidory - użyłam małego opakowania pomidorków cherry
ser feta - najbardziej lubię serek typu bałkańskiego z lidla
jajka ugotowane na twardo 
sos czosnkowy
pieprz do smaku

Pomidory przekroiłam na pół (były podłużne), ser w kostkę a jajka w ośemki. 
Sos czosnkowy robię z  łyżki majonezu,  jogurtu naturalnego i dodaje świeży zmiażdżony czosnek (w zależności od tego jaki jest "mocny" 1 lub 2 ząbki)


Poukładałam w takiej kolejności jak wymieniłam składniki na półmisku, polałam sosem. Można dodać jeszcze czarnych, pokrojonych oliwek ale ja za nimi nie przepadam.


I tak mamy smaczną kolację :) od kiedy urodziłam staram się jeść ją po 19, późniejsze kolacje niestety idą w boczki. 


Miłego Tygodnia

Ania

czwartek, 28 stycznia 2016

Zapraszam do ...

Witajcie




Kilka razy tu na blogu jak i u Was w komentarzach wspominałam że się budujemy. Postanowiłam więc przy okazji małego podwieczorku oprowadzić Was po moim budowanym domu:)


A więc zaczynamy:)

Nowy dom jest w innej miejscowości ale też nie daleko bo ok 7 km od mojego obecnego miejsca zamieszkania.

 Oto on: 



Dom jest w stanie surowym. Wejście do domu nie jest jeszcze zrobione, na wiosnę mamy plan zrobić ale najpierw trzeba uprzątnąć działkę. Powyrywać korzenie z powycinanych pod budowę drzew. Nie mogliśmy zrobić tego wcześniej gdyż ciężkie samochody (typu betoniarka czy ciężarówka przywożąca materiały budowlane) by się zapadły i nie mogły by wyjechać. Dobrze by było też zrobić bramę wjazdową. Bardzo podobają mi się płoty obrośnięte winobluszczem więc musimy go posadzić jak najszybciej, żeby obrastał płot i był już gęsty jak się tam wprowadzimy. Wspominałam już kiedyś że budujemy się bez kredytu długoterminowego, dlatego trochę to potrwa. 

Za drzwiami wejściowymi mamy mały ganek/przedsionek a za nim wejście do salonu:


Zaraz po lewej stronie będzie łazienka. W planie były to dwa pomieszczenia jedno gospodarcze drugie łazienka ale połączyliśmy to w jedno większe. Będzie tam też stała pralka, ale planuję zrobić szafę i zabudować w niej pralkę i inne przyrządy do sprzątania. Pralnia miała być w piwnicy, gdyż cały budynek jest podpiwniczony. Jest tam garaż, kotłownia, spiżarka i miała być pralnia ale to pomieszczenie wykorzystamy do czegoś innego np. na pracownie dla mnie :) (tylko nie wiem co na ten temat powie mój mąż:))


Dalej mamy salon połączony z jadalnią i kuchnią. Jadalnia będzie pośrodku tu gdzie jest wykusz. To moje takie małe marzenie. Jedno się spełniło z drugiego niestety musiałam zrezygnować a mianowicie z małej spiżarki koło kuchni. Działka okazała się za mała na pierwotny plan i musieliśmy zmniejszyć dom o 1,5 metra. 


Tu będzie salon, po lewej stronie będzie kominek. Musimy pomyśleć o narożnym żeby był też na salon. 


Tu widok na kuchnię. Do jej wykończenia jeszcze daleko ale już teraz myślimy co gdzie poustawiać gdyż trzeba zrobić gniazdka pod sprzęty zanim wytynkujemy ściany. Chciałabym zachować kolejność od lewej lodówka, zlew i kuchenka ale między tymi oknami jest za mała przestrzeń i niestety lodówka się tam nie zmieści. 


Więc musimy ją postawić na ścianie po prawej razem z piekarnikiem. Obecnie mam zlew w kuchni w szafce narożnej i już tak nie chce. W tej kuchni zlew planuję zrobić na oknie ale dużo osób mi odradza gdyż chlapie bardzo okno a Wy jak myślicie? Będzie też wyspa ale do tego jeszcze daleko.


Na tym piętrze jest jeszcze jeden pokój, miała tu być moja pracownia ale zrobię ją w piwnicy więc zrobimy tu pokój gościnny i biblioteczkę. W końcu będę miała porządne miejsce na książki:) Których obecnie mam już dość sporo i nie mam ich już gdzie ustawiać. 


A teraz idziemy na górę


Na piętrze są 4 pomieszczenia, trzy pokoje i duża łazienka.


Tu będzie nasza sypialnia, jest też miejsce na zrobienie garderoby.



Łazienka w której będzie i prysznic i wanna. Spodobała mi się wanna na nóżkach, ciekawi mnie tylko czy jest ona praktyczna? W dolnej łazience będzie tylko prysznic.


Na przeciw sypialni i łazienki będą pokoje chłopaków. 



Pod dachem jest jeszcze trochę przestrzeni więc wykorzystamy ją na zrobienie takiego mini strychu żeby przechowywać tam np choinkę:) 


To już wszystko co miałam pokazać. Czeka nas jeszcze sporo pracy i wydatków zanim pójdziemy na swoje. Chłopaki podrosną, zaczną chodzić do przedszkola albo nawet szkoły. 



Widok z okna tarasowego



Dziękuję za wizytę, 
mam nadzieję że Was nie zanudziłam tymi zdjęciami. Jak na razie są to tylko gołe mury i trzeba sobie wszystko wyobrazić gdzie, jak i co będzie ale dobrze że jakaś wizja jest. 

Ania

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Dzień dobry ...

Witajcie

Czy Wy już po śniadaniu? 


O tej porze raczej na pewno :)


Teraz pora na drugie 


Miłego poniedziałku :)

Ania

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Pieczenie i szycia ciąg dalszy...

Witajcie

Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem, cieszę się że podobają się Wam moje szyjątka. Dzisiaj pokażę jeszcze co uszyłam w weekend ale o tym zaraz. 


W sobotę upiekłam babkę majonezową, bardzo ją lubię pomimo tego że zawiera majonez ale to właśnie dzięki niemu jest miękka. Zawsze jak zostaje mi majonezu po zrobieniu sałatek a szkoda mi go wyrzucić to jest ona najprostszą metodą do jego wykorzystania. 


We wczorajszym poście Magda zamieściła przepis na rogaliki.


Wyglądały bardzo zachęcająco, a że prawie wszystkie składniki miałam w domu to je dzisiaj upiekłam. 


Robi się je bardzo szybko. U mnie zamiast lukru na wierzchu jest cukier puder. Niestety gotowego lukru w domu nie miałam a robionego z białkiem wole nie jeść (karmię młodszego syna, poza tym mam uraz do surowych jajek).


Chyba że macie jakiś sprawdzony przepis na lukier bez białka to chętnie poznam. Drugą zmianę jaką wprowadziłam to jabłko podzieliłam na 12 a nie na 8 części. 


Przy okazji tak prezentują się uszyte przeze mnie podkładki. Jedną już uszyłam przed świętami, uczyłam się na niej szycia rogów.


I żeby nie była taka samotna doszyłam jeszcze 3, teraz mam komplet - dla każdego członka mojej rodzinki. 


Dla młodszego synka uszyłam kocyk. Zastanawiałam się jaki polar dodać szary czy kremowy, ale zdecydowałam się na szary. Dzięki temu pasuje do poduszki chmurki. 


A że starszy syn podbiera zabawki i nie tylko zabawki młodszemu, to mam nadzieje że nie będę musiała prać kocyka po pierwszym użyciu przez starszego.


Co dzień tak po troszeczku pada śnieg i przykrywa te szaro-bure trawy. Z białym okolica wygląda zdecydowanie lepiej, przynajmniej jest trochę czyściej. 


Niestety u starszego syna kolejny tydzień walczymy z katarem, więc spacery po dworze muszą poczekać. Ja wiem że katar nie jest przeszkodą żeby wyjść na dwór ale on nie umie spokojnie pospacerować tylko ogrania go chęć biegania. Po czym katar mu się nasila i zamiast być lepiej to jest gorzej. Maluszek też miał katar ale u niego już zwalczyliśmy. 


Idę jeść kolację chociaż po zjedzeniu kilku rogalików jakoś nie mam na nią chęci

Miłego tygodnia
Ania