Witajcie
Jak Wam minęła niedziela? Mnie zdecydowanie za szybko :) Wracając dzisiaj z kościoła urwałam trzy gałązki migdałowca. Kwiatki były jeszcze pąkami ale jak tylko dostały trochę wody i ciepła to się rozwinęły. I tak poprawiają mi nastrój w tą zimną niedzielę.
Po obiedzie był czas na szybką kawkę i kawałek ciasta a potem wyszłam na dwór z postanowieniem posadzenia w końcu kwiatków. Mąż dzisiaj został w domu, jedzie dopiero we wtorek więc zajął się dziećmi a ja spokojnie mogłam posadzić kupione w tygodniu kwiatki.
Mam tylko nadzieje że się przyjmą i nie pomarzną, gdyż są jeszcze zimne noce. Ale ileż można patrzeć na puste doniczki.
Liczę na to że pogoda w następny weekend będzie zdecydowanie lepsza niż w ten, oby było cieplej i słoneczniej.
W ostatnim czasie znów poczyniłam kolejny prezent dla malutkiej dziewczynki. Mam nadzieję że się spodobał i pasują opaska i buciki, gdyż prezent był niespodzianką i nie znałam wymiarów główki i stópek.
Ania
Piękne te gałązki ostatnio też się zastanawiam czy skądś takich nie zawinąć :D A prezent z pewnością się spodobał :)
OdpowiedzUsuńMigdałowca mam w ogrodzie. To jedno z pierwszych drzewek jakie posadziłam. Uwielbiam te różowe kwiatuszki:-)
OdpowiedzUsuńPiękne prezenty dla młodej damy:-)
Pozdrawiam:-)
Piękne gałązki migdałowca. Słodkości i gałązki zrekompensowały ci okropną i zimną pogodę. Mam nadzieje, ze majówka będzie ładniejsza. Pozdrawiam Aniu :)
OdpowiedzUsuń