poniedziałek, 20 czerwca 2016

Ostatni weekend

Witajcie

Dawno mnie tu nie było, to przez brak czasu. Czas mi tak szybko ucieka, nawet nie wiem na co. Zawsze coś do zrobienia jest. Gdyby tylko mój starszy syn sam zasypiał wieczorem to bym mogła posiedzieć przy komputerze. A tak usypiając jego oczy same mi się zamykają. Zwłaszcza że codziennie wstaje po 5 rano bo młodszy tak się budzi. 

Jeśli chodzi o zmiany w mojej diecie, idzie mi całkiem nieźle chociaż nie umiem zrezygnować całkowicie ze słodyczy. Tzn nie jem cukierków czy batonów, jem tylko to co upiekę i też ograniczam do minimum (1 kawałek ciasta na dzień i też nie codziennie), teraz pora na truskawki więc piekę ciasta z owocami i przeważnie jakieś lekkie i mało słodkie. Do tego ćwiczę 3 razy w tygodniu tak do godziny. Brakuje mi ruchu, kiedyś tańczyłam a teraz opieka nad dwójką dzieci nie ułatwia. Czasami jak mama zostaje mi z młodszym synem, zabieram starszego i jeździmy na rowerze. 

Ale wracając do tytułu posta w ostatni weekend postanowiłam gdzieś się ruszyć z domu. W sobotę zabraliśmy dzieci i ruszyliśmy w drogę. Na miejscu zaczęliśmy od kawki, ja piłam latte macchiato (jedyna kawa jaką piję :)). 


A potem ruszyliśmy na zwiedzanie ogrodów Kapiasa w Goczałkowicach Zdrój. To już nasza druga wizyta tutaj, pierwszy raz byliśmy na jesień. 




Chciałam zobaczyć je o innej porze roku niż jesień. Mam już ulubione części tego ogrodu, ogród wiejski - zdjęcia wcześniejsze i to poniżej go przedstawiają. 





Zaułek śródziemnomorski z kwitnącą lawendą kolejne miejsce które tu lubię. 





Takie tunele też mi się podobają ale mam na nie za mało miejsca na działce gdzie się budujemy. 



Nowością jest ogród japoński, podczas poprzedniej wizyty był jeszcze niedostępny do zwiedzania. Jest jeszcze ogród skandynawski ale tego jeszcze zobaczyć nie można. 



Wejście do ogrodu angielskiego, podobają mi się takie bramy i furtki. Ciekawe jak by wyglądała taka furtka do naszego domu? 





A to my jak już wychodzimy :)


Kolejnym przystankiem była atrakcja dla dzieci, raczej dla starszego syna. Odwiedziliśmy Zagrodę żubrów w parku pszczyńskim. A że było gorąco to widzieliśmy ich nie wiele, odpoczywały schowane tylko jeden się wylegiwał na piasku. 


Za to pawie pokazały się w pełnej krasie. 



Później poszliśmy do skansenu, po drodze mijaliśmy zamek w Pszczynie. Ja z mężem zwiedzałam go parę lat temu, a z dwoma wózkami było by nam ciężko. Może jak dzieci będą starsze to się tam wybierzemy jeszcze raz.


Skanseny lubię zwiedzać z dwóch powodów. 




Po pierwsze dlatego że można pooglądać stare meble i to jak ludzie dawniej mieszkali.



A drugi powód to pozostałość po tańczeniu w zespole folklorystycznym lubię poznawać naszą kulturę i różne rejony polski. 




Zadowoleni i zmęczeni wróciliśmy do domu. W niedziele odpoczywaliśmy, po południu zasiedliśmy do kawy i ciasta. A że pogoda dopisała to rozsiedliśmy się na balkonie. 




"Przewietrzyłam" angielską porcelanę :) taka odmiana od picia kawy w kubkach 



To tyle na dziś, miłego tygodnia
Ania

7 komentarzy:

  1. Piękna wycieczka... jestem zafascynowana zaułkiem śródziemnomorskim :-) Pozdrawiam ciepło i życzę Wam miłego tygodnia :-) Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również lubię stare mebelki. Zaułek śródziemnomorski jest przecudny, zresztą jak cały ogród. Wspaniała wycieczka. Pozdrawiam. Kamila.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słowem-CUDOWNY weekend za Wami.
    I to ciasto i kawka jak ślicznie podane...
    ściskam Aniu i życzę owocnego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny weekend:)) jak ja dawno nie zwiedzałam takich miejsc..w styczniu chyba...czasu brak aby gdzieś się ruszyć:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda mi, że te ogrody tak daleko..... Oglądałam je ostatnio w Mai w ogrodzie. Piękne szczególnie wszytko z cegłą:)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednym słowem przepięknie, aż się rozmarzyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale piękne miejsce!! Śródziemnomorski!! Hit!!
    Pozdrawiam Aniu i po cichu zazdroszczę wyprawy :))

    OdpowiedzUsuń